Przysmaki z chodnika

Street food, czyli przekąski z ulicznych kramów, to coś, czego większość turystów w Indiach unika. Poniekąd słusznie, bo jeśli nie wiemy co i z którego kramu zaczerpnąć, o zatrucie bardzo łatwo, zwłaszcza gdy żołądek jeszcze nie przystosowany do lokalnej floory bakteryjnej.

A szkoda, bo street food – w hindi chaat – to nie tylko najtańsze, ale często najbardziej reprezentatywne dla danego regionu jedzenie, bardzo ważna część lokalnej kultury i tożsamości, a zakupione we właściwym miejscu – także najsmaczniejsze jedzenie pod słońcem.

Czytaj dalej

Turystyka terrorystyczna

Nawiązując do jednego z wpisów na tym blogu Bombaj rzeczywiście się otrząsnął.Sama się o tym przekonałam. Energia miasta wylewa się ze wszystkich knajpek, luksusowych restauracji i sklepików. Tzw. Mumbaikars potrafią cieszyć się życiem, spacerują objęci (W Indiach!) nocą po nadbrzeżu i kursują między jednym klubem a drugim. Co prawda trudno powiedzieć na ile jest to pozorny spokój, tu i ówdzie widać przyklejone na samochodach nalepki “26/11 we will never forget”, ale mimo to, przez Bombaj przelewa się ta sama energia (podobno) co przed hinduskim 11 września. Co innego turyści- zarówno obcokrajowcy jak i Indusi wszelkiej maści. Ci uprawiają coś, co możnaby nazwać turystyką terrorystyczną. Jeden z najbardziej znanych zabytków Bombaju – Gateway of India jest w tej chwili zupełnie ignorowany, bo wszyscy stoją (czasem godzinami!) wpatrując się w Taj Palace, który znajduje się zaraz obok. Całe rodziny przyglądają się potłuczonym szybom luksusowych butików, pokazują palcami, które pokoje były najbardziej zniszczone itp. A z zainteresowania gapiów korzystają uliczni handlarze sprzedając co tylko się da – orzeszki, chaaty, skaczące plastikowe małpki i laleczki. Podobnie wygląda sytuacja w Cafe Leopold. Co prawda ruch jest duży i ludzie czekają czasami godzinę na stolik, to ma się wrażenie, ze wiele stojących na zewnątrz osób przyszło “tylko popatrzeć”. Jednak ci, którzy szukają sensacji mocno się rozczarują. Bombajczycy bardzo szybko wzięli sie do roboty i prace idą pełną parą. Ci, którzy liczą na ślady krwi czy kul, raczej ich nie zobaczą. Wszystko działa jak dawniej i tylko przed Leopoldem stoją dwaj ochroniarze z niestety przestarzałymi dwururkami.

I tu dochodzimy do palącego problemu, którego nie da się “posprzątać” w miesiąc. Ochrona i służby bezpieczeństwa- dużo już zostało na ten temat napisane, więc tylko krótko – ochrona wygląda jak wyglądała – czyli ubrani w przestarzałe mundury, uzbrojeni w dwururkę albo jakiś karabinek faceci o wyglądzie ćwierćkretynów pilnują klubów, kawiarni i stacji kolejowych. Na osławionym CST ustawili bramki, które cały czas pipczą, a 10 policjantów nie raczy nawet podnieść tyłka, żeby sprawdzić, czy ktoś nie próbuje uskutecznić kolejnego zamachu.

No nic, życzmy Mumbaikars tego, czego sami sobie życzą- Taki oto napis widziałam na jednej z nadmorskich kafejek: “Thanks God 2008 is over. God bless 2009!”

Terroryzm nie ma religii

W całym morzu przygnębiających wieści, pojawiło się światełko w tunelu.

Dwa dni temu było tu muzułmańskie święto Eid al-Adha, podczas którego muzułmanie upamiętniając ofiarę Abrahama, poświęcają Bogu jakieś zwierze. W Indiach zazwyczaj zabijają krowę, mimo że Koran uznaje także barana czy wielbłąda, a dla Hindusów zabicie krowy jest świętokradztwem. Stąd święto to często stawało się pretekstem do mniejszych lub większych spięć.

W tym roku jednak indyjscy Muzułmanie zachowali się tak, jak powinni zachować się Muzułmanie z wszystkich krajów arabskich po zamachach z 9/11 czy akcjach z Londynu, Madrytu i wielu innych. W największych meczetach w kraju, w tym w Jama Masjid, który odwiedziliśmy zaledwie dwa tygodnie temu, imamowie jasno nazwali ostatnie wydarzenia zbrodnią przeciw ludzkości. Ostro wypowiedział sie też Shah Rukh Khan, największa gwiazda indyjskiego kina i Muzułmanin. W całym kraju odbywały się czarne marsze, w Mumbaju odmówiono terrorystom religijnego pochówku. Przekaz dla wszystkich terrorystów jest jasny – nie jesteście częścią naszej społeczności, nie występujecie w naszym imieniu, nie mścicie naszych cierpień. Terroryzm nie ma religii, to wynaturzenie.

Maybe.

Ostatnio mieliśmy dyskusję o międzykulturowych różnicach i o tym, że Indusi nie potrafią mówić nie, zamiast tego mówią “spróbuję”, “może”, “zrobię co w mojej mocy”.

Ale nie sądziłem, że to sięga tak daleko. Właśnie ogłoszono oficjalny, rządowy komunikat o sytuacji w Mumbaju: “Operacja w Niramar House mniej więcej zakończona”.

Nieprawdopodobne.

Mumbai- na rozładowanie emocji

Tak jak pisałam moja firma zajmuje się organizacją konferencji międzynarodowych i eventów. W związku z zaistniałą sytuacją, trzeba było przygotować specjalny list do naszych wszystkich międzynarodowych partnerów, uspokoić ich nieco, dopieścić, sprawić, żeby nie pierzchnęli z Indii na dobre. Zadania tego podjęła się szefowa naszego mumbajskiego biura. Aby podtrzymać na duchu naszych klientów napisała, że “Mumbaj ma długą historię ataków terrorystycznych”. Cóż, dobrze, że list został poddany korekcie…

Mumbai 4 newsy z pierwszej ręki!

Właśnie uwolniono brata mojej koleżanki z pracy. Był zamknięty na 24 piętrze hotelu Trident- Oberoi. Na razie jest w szoku i jedyną rzecza, o której marzy jest sen. Wieczorem obiecał zadzwonić, dlatego jutro rano powinnam mieć więcej informacji z pierwszej ręki. Z tego co powiedział wynika, że w hotelu Trident- Oberoi znajduje się co najmniej 35 gości hotelowych plus obsługa i komandosi. Goście zamknięci sa po 8, 9 osób w pokoju. Cały czas było słychać strzały. Goście panikują nie chą otwierać drzwi antyterrorystom, bo boją się, że to terroryści. Od 40 godzin nie dostają jedzenia, wody ani lekarstw. Terroryści zagrozili, że zatrują wodę pitną, a ta, która była w pokojach juz sie wyczerpała.

To tyle na gorąco. Cdn

Wybory po zamachu w Mumbaju.

Właśnie otrzymałem list, skierowany do wszystkich pracowników Technopaku od naszego szefa i założyciela firmy. Wysłany w związku z zamachami i jutrzejszymi wyborami w Delhi.

Pozwolę go sobie wkleić w całości, bo dobrze obrazuje miarę złości, zawodu i smutku, jakie ten zamach sprowokował.

Aravind Singhal jest na co dzień bardzo spokojnym, dojrzałym i pogodnym mężczyzną. W jego liście kilka zdań i określeń jest zapewne niepotrzebnych, także dość jednoznaczne wyrażanie swoich politycznych poglądów może razić, ale składam to na karb emocji. Jeśli chcecie wiedzieć, co teraz czują Indusi, to w dużej mierze ten list to oddaje.

Dear Colleagues,

I believe I would be right in mentioning that the tragic events of the last two days at Mumbai would have left all of us dumbstruck, worried, frustrated, and angry. Dumbstruck we are with the sheer audacity of the terrorists, worried we are about the well being of our friends and relatives in Mumbai and indeed about the well being of India and all Indians themselves, frustrated we are with the increasing frequency of such attacks on our very right to live a peaceful and optimistic existence in India, and angry we are with the sheer ineptitude of our political system that throws up such visionless, thick-skinned, shameless, spineless and self-interest serving scoundrels and even puts many of them in positions that make us cringe each time we think about them. For me, in these last two days, the disgust was complete when I saw our spineless Prime Minister trying to address the nation in his squeaky timid voice, the visionless and intellect less Sonia Gandhi trying hard to look concerned about India while she has done everything possible to destroy India’s growth dreams by political compromises of the worst type just to stay in power in these last 4+ years of the UPA coalition, and the rabble rousing octogenarian fanatic L.K. Advani preaching about being firm with Jaswant Singh right next to him (some of us will remember that the same clipped-accented pseudo intellectual then foreign minister personally escorted some of India’s worst terrorists to Kandahar in exchange of some hostages while the self-styled iron-man was the then home minister).

In this background, when Delhi goes to elections tomorrow, it is understandable that some of us may decide to stay at home when presented with this Hobson’s choice regarding the options for casting our vote. However, if we do not exercise even this very fundamental right (to vote), our politicians would have succeeded in taking away even this very hard-fought right from us. Vote we must tomorrow, even if the choices being presented to us do not inspire confidence or respect. As we all understand, the current electoral system will end up throwing a winner even if most of us who consider ourselves intelligent and informed refrain from casting a vote. Just one vote will be enough to make a candidate a winner if no one else votes!

Your decision regarding who to vote for is entirely your personal choice and must always remain so. However, perhaps this time, you may wish to reflect a bit harder on who to give your vote too. I will certainly be looking first at the caliber of the candidates being put up by the two really national parties (Congress and BJP) before selecting any one of them. While I would have loved to look beyond these two parties, I believe one of the biggest problems that India’s political system faces today is the fragmentation that has thrown up all kinds of monsters (Mulayam and Amar Singh, Bal Thackeray and others for instance), principle-less (like Ajit Singh, Deve Gowda and others) and buffoons (like Raj Thackeray and Prakash Karat) etc. The coalition politics has the potential to further damage India and hence, at least in my view, the nation needs a very strong two-party system.

I do hope that you will exercise your right to vote tomorrow, and will encourage others to do so too.

Arvind

Na gorąco trwają analizy, ja się ich nie podejmuję. Może jak to wszystko się skończy.