Jugaad!

Ostatnio podczas pewnej prezentacji moja szefowa powiedziała, że gdyby szukać jednej rzeczy definiującej dla Indyjskiej kultury, byłby to Jugaad. I chyba nie jest wcale daleko od prawdy.

Jugaad to nic innego jak oddolna innowacja, rozwiązanie, które trzeba zastosować gdy trzeba osiągnąć jakiś efekt, a brak do tego właściwych środków. Słowo wywodzi się z Hindi i jak wiele słów w tym języku jest dość trudno przekładalne – z tego co zrozumiałem, oryginalne znaczenie, było by chyba najbliższe do triku/sztuczki/wybiegu.

Jako podstawowy przykład Jugaadu wymienia się zawsze… ciężarówki napędzane silnikiem zrobionym z pompy wodnej. Za szybko to się nie porusza, ale się porusza. I zrobiło prawdziwą karierę – nie raz widziałem podobne na autostradzie Gurgaon – Delhi (tak, autostrada w Indiach to droga po której nie chodzą krowy, inne rzeczy, włącznie z rikszami rowerowymi, traktorami i nie rejestrowanymi nigdzie machinami o napędzie z pompy wodnej i braku jakiejkolwiek karoserii – jak najbardziej są mile widziane).

Wyglądają te cuda tak:

a czasem nawet lepiej. A to tylko jeden z przykładów. Jest tego mnóstwo – w zasadzie w każdym domu czy biurze jest jakiś Jugaad.

Jugaad to Indyjski sposób na przetrwanie – z braku pieniędzy lub dostępu do różnych dóbr, Indusi muszą znaleźć sobie ich odpowiedniki. Czy to będzie znane z reklamy zastosowanie pralki do produkcji lassi na masową skalę, samochód z pompy wodnej, używanie skutera jako mini-ciężarówki, czy robienie mopa ze starych skarpetek – nie ma rzeczy niemożliwych. (No, chyba że w jakimś urzędzie, to zawsze i wszystko). Jugaad jest stanem umysłu, gotowością do widzenia w przedmiotach i sytuacjach czegoś, czym wcale nie są, ale mogłbyby być. Po drobnych przeróbkach. I byłaby to bardzo dobra cecha, gdyby nie drobne “ale”. Owa skłonność do improwizowania czasami prowadzi do beztroski na zasadzie “coś się wymyśli”. W efekcie – jak mawia miejscowa anegdota – Indyjski rząd też działa na Jugaad… I to samo odnosi się do biznesu.

No to sobie popatrzcie.

O Jugaadzie można sobie poczytać też tu, tu i tu, a cały wpis zainspirowany jest pracą nad stroną http://www.jugaadlibrary.com, na której gromadzić będziemy właśnie fotograficzne dokumentacjie Jugaadu.

Zjadamy reklamy w Indiach part 2. Akcent polski.

Ostatnio z hinduskiego kanału w naszym telewizorze całkiem niespodziewanie dobiegła całkowicie poprawna polszczyzna. Okazało się, że to reklama HSBC, której polski bohater wyrusza robić w Indiach interesy.

Oto ona:

Małe wyjaśnienie: to co robią w pralce to Lassi – narodowy napój mleczno-owocowy (smaki przeróżne – więcej o nim tu). Cała historia odnosi się do anegdoty z Punjabu (nie wiem czy prawdziwej), gdzie pewna firma przeprowadziła badania, dlaczego fatalnie sprzedające sie dotąd pralki nagle zdobyły gigantyczną popularność. Okazało się, że choć gospodyniom domowym pomysł prania w maszynie nie przypadł do gustu (przecież to “coś” nie pobije kijem i nie potrze ubrań jak należy, by je wyczyścić), o tyle jako maszyna do kręcenia joghurtu sprawdza się fantastycznie.

Zastanawiam się tylko, dlaczego Polacy (i to do tego mówiący “prawdziwym” Polskim, a nie jakimś wyimaginowanym? Mam dwa pomysły, liczę na pomoc w weryfikacji:
1) reklama powstała w Polsce na polski rynek (HSBC właśnie na niego wszedł) i bank sprytnie wykorzystał, że w obu krajach powinna być (nieco inaczej) ale zrozumiana
2) HSBC wykorzystał polską agencję z którą wcześniej współpracował w Polsce

Szybki update:
HSBC Bank commercial from the UK
credits:
Brand: HSBC Commercial Bank
Agency: JWT London
Executive Creative Director: Russell Ramsey
Creative Director: Axel Chaldecott
Agency Producer: Dean Baker
Group Head: Joseph Petyan
Director: Kevin MacDonald
Editor: Justine at Final Cut
Production Company: Rogue Films
Country: United Kingdom

Czyli, że opcja 2 odpada. Ale Londyn? Mhmm…. no wiecie…
A może to coś jeszcze innego? Anyway – reklama fajna. Have fun

OK, update No.2

Jako, że wpis generuje sporo wejść z wyszukiwarek, też trochę pogooglowałem i widzę, że tak jak podejrzewałem – po pierwsze polski oddział agencji był zaangażowany w produkcję, po drugie – reklama wyświetlana jest też w Polsce. Czyli opcja 1.