Chodniki.

Niedawno napadłem (werbalnie) moich kolegów z pracy, że skoro mają chodniki (co nie jest takie oczywiste, bo w Gurgaonie ich nie ma), to dlaczego z nich nie korzystają? Odpowiedź była do bólu logiczna i prosta – gdybyś kilka razy się zapadł wraz z chodnikiem, też byś przestał. Cóż, wygląda na to że jednak mój ogląd świata jest bardzo orientalistyczny wciąż.

Czytaj dalej

Pakistan.

Od jakiegoś czasu sie tak zastanawiam, jakby tu skomentować sytuację w Pakistanie ostatnio. Nie ma sensu się rozwodzić nad tym co się tam dzieje, bo inni robią to lepiej a mnie na miejscu nie ma by dodać coś od siebie.

Wiec może tylko mała scenka rodzajowa, jak to wygląda z perspektywy firmy konsultingowej w Bangalore:

Kilka dni temu, trzy biurka dalej, jeden z managerów:

- “Fuuuuuck!”

- Co się stało?

- K****, dostałem wizę do Pakistanu.  Mieli mi nie przyznać!

Tak. Mamy klientów w Pakistanie, Bangladeszu i na Sri Lance. Ktoś chętny na projekt za granicą?

M.I.A zdobywa Indie


No i stało się. Ostatnio w biurze (po godzinach) od biurka kolegi dobiegły znajome dźwięki. “Paper planes” i to w remiksie DFA! No tak, M.I.A jest na ścieżce dźwiękowej “Slumdog Millionaire”, a ten (mimo, że tu też jeszcze do kin nie wszedł) jest już mega przebojem.

Dzięki Boyle’owi Indusi odkryli zatem swoją krewniaczkę, bo wszak organizujemy wycieczki objazdowe na Sri Lanką zaraz za rogiem Indii, a etnicznie i kulturowo nie różni się bardziej niż Tamil Nadu od Kaszmiru. (swoją droga zastanawiam się czy się tam nie wybrać, to tylko kilka godzin pociągiem a potem kilka statkiem).

Tak więc M.I.A szturmem zdobywa popularne i mniej popularne magazyny, opowiadając jak to smutno być jedynym słyszalnym na zachodzie głosem Tamilskim i ląduje na tej samej playliście co hity w rodzaju “Desi Girl”

A przy okazji odkryłem Indyjskiego you tube’a! Zwą się Tumtube, reklamują się “Be desi, watch desi” (“Desi” oznacza “swój/-a”, “tutejszy/-a” – no, wszystko co indyjskie jest desi, i to jest bardzo w pozytywnym znaczeniu. “Gora” dla odmiany oznacza obce, obcokrajowca etc.) i gromadzą video związane z Indiami – od Bollywood-ów, po dziewczyny śpiewające do kamerki desi hity.

I jeszcze na deser na koniec – stąd jest motyw przewodni “Paper planes”:

a tak wyglądał Jimmy, zanim się za niego zabrała. Swoją drogą dziwię się, że tak mało osób tu wie o tej przeróbce, bo oryginalny Jimmy Aaja z fimu “Disco Dancer” był sporym hitem (wprawdzie trzydzieści lat temu, ale był):

Były tam jeszcze takie hity:

I NUMER JEDEN! DISCO JAKIEGO NIE ZNACIE!

Muszę go zdobyć w calości!

[h.]