Odpowiedzialni w kryzysie

(tadam! oto jest! wpis numer 100 na naszym blogu! tadam!
gratulacje i komentarze prosimy składać poniżej :P )

Nie tak dawno Maciek Kuźmicz na swoim blogu pisał, że w kryzysie programy pomocowe będą drastycznie ucinane.  Nieco wcześniej, w komentarzu do tekstu o laptopie za 20$ na tym samym blogu jakaś poruszona wrażeniami z podróży po Indiach Zuza nawrzucała wszystkim induskim bogaczom odpowiedzialność za przerażającą biedę w kraju. “Tata: samochod za 1000$ dla kazdej rodziny, teraz laptop za 20 dol dla kazdego dziecka dobrze byloby rozpoczac od skromniejszych wyzwan. Np kawalek szmaty do okrycia dla kazdego mieszkajacego na ulicy, lub wieksze wyzwanie – skromniusienki namiocik dla kazdego takiego.” – pisała. Niesprawiedliwie, bo w Indiach naprawdę wiele się robi, by ten stan rzeczy odmienić…

Czytaj dalej

FAQ. Part 1

Zaczynamy nowy cykl (choć żadnego dotąd nie kontynuowaliśmy tak naprawdę).

FAQ – czyli co wypisujecie w Google że do nas trafiacie, i jaka jest na nie prawdziwa odpowiedź.

Runda pierwsza:

“Poznam Hindusa”.
Przyjeżdżać, mogę przedstawić. Wcześniej polecam ufarbować się na blond (jeśli nie jest naturalny). Pomaga.

“Okocim Palone India”
Kłamstwo.

“Hindusi w korporacjach”.
Oj, dużo ich jest. Amerykanie pewnie żartują o Hindusach i swojej pracy jak Niemcy o samochodach i Polsce. “Przyjedź do Indii, Twoja posada jest u nas od dawna”.

“Tata samochód”
Myślę, że choć Google to wspaniałe narzędzie, żeby pożyczyć auto od rodziców wciąż najlepiej z nimi porozmawiać.

“Teściowie Baracka Obamy”
No toście mi przyłożyli.

“Marihuana w Indiach gdzie można kupić”
Jak się postarasz to wszędzie pewnie, ale w częściach Himalajów to to to przy drodze se rośnie – widziałem. Tylko ususzyć. A na Goa to mi koledzy opowiadali, że nawet policja dealuje. Legalnie – jako się rzekło – w Jaisalmerze. I z tego co słyszałem – w Varanasi.

“Gurgaon+atrakcje”
Ano pełno! Jazda terenowa rikszą, uliczne safari, spływ deszczówką, walki z wiatraczkami. A poważnie – zapomnij. Malle, malle, malle.

Tata kupuje Europę, Europa kupuje Tate.

Tata to fenomen, zresztą charakterystyczny dla Indii. Super-koncern, zajmujący sie wszystkim – od samochodów (kupili ostatnio Jaguara i Land Rovera), przez przemysł stalowy, komórki, herbatę (kupili Tetley), kawę aż po produkcję soli. Nie ma chyba domu w Indiach, gdzie nie ma czegoś wyprodukowanego przez Tate. Podobnie jak Reliance, Aditya Birla Group, Mittal Group, Kingfisher… Taka jest już specyfika mega koncernów wychodowanych na gigantycznym i dość solidnie chronionym rynku wewnętrznym Indii. Rosną w siłę, korzystając z krajowego quazi-monopolu, który oznacza dostęp do rynku liczebnościowo równego Europie.

Skupmy się na Tacie. Najbardziej zauważalny wyraz potęgi koncernu to ruch na indyjskich ulicach. Auta z charakterystycznym T w logo dominują w sposób przygniatający. Podstawowe opcje to Tata Indica – tanie auto wielkością i wyglądem przypominające trochę stare Punto, oraz SUV Tata Safari. Oba dominują w swoich segmentach. Poza tym jeszcze kilkanaście modeli – od niewielkich autek miejskich, po autobusy, ciężarówki i ciężki sprzęt.  No i słynne – choć jeszcze nie ma go w sprzedaży – Nano.

Nano to samochód, który ma być nowym globalnym Garbusem. W Indiach ma kosztować 100 000 Rupee, czyli zgodnie z indyjskim systemem liczbowym – 1 Lakh, i tak też jest rozpoznawany. Jako “one-lakh-car”. Ta cena – choć już wiadomo że nieco niedoszacowana – ma go uczynić realną konkurencją dla skuterów i motorów, na których zaradni Indusi potrafią przewozić całe rodziny z dobytkiem, kolektywnie potem ginąc w wypadkach. Tylko że Nano już jawi się jako koszmar i przekleństwo, a nie zbawienie. Ekolodzy przestrzegają, że dostępność tak taniego auta (najtańsze dziś to wydatek prawie 200 000 Rs) do reszty zniszczy równowagę ekologiczną, ekonomiści – że zaczną go kupować ludzie, których tak naprawdę nie stać na auto i zacznie się fala niespłacanych kredytów oraz że i tak nie wydalający system zaopatrzenia w benzynę załamie się do reszty. Szary (mhmm, w Indiach należałoby rzec – kolorowy, i to nie przez kolor skóry) obywatel martwi się jednak czym innym. Gdzie te wszystkie Nano będą parkować? I jak będzie wyglądał ruch na już zatłoczonych ulicach, bo wierzcie mi, korki we Wrocławiu tro pikuś przy tym co ty się wyprawia. Strach jest na tyle powszechny, że ostatnio widziałem (muszę sfocić) reklamę na której developer reklamuje biurowiec z ogromnym podziemnym parkingiem hasłem “1Lakh car coming soon. Are you ready?”.

I teraz ta Tata wkroczy do Polski. Na początek z Indicą i Safari. Analitycy nie wróżą sukcesu marudząc, ża a to za drogie (ponoć Indica ma kosztować od 20 kilku tysięcy, bliżej 30), a że wykończenie nie takie, a że to awaryjne, a to że niebezpieczne.

Wszystko prawda, ale nie do końca.  Które auto w segmencie <30.000 PLN ma takie wyposażenie w zakresie bezpieczeństwa?

Obawiam sie, że traktując Tate jako egzotyczną ciekawostkę analitycy mogą się ostro zdziwić. Te samochody są skrojone na tutejszy rynek i dlatego są toporne. Ale i tak nie odbiega to poziomem od wczesnego Daewoo i nie zauważyłem, by właściciele na nie narzekali. A Tata ma pieniądze i potencjał, by szybko stworzyć auta o wiele bardziej wyrafinowane. Współpracują z Fiatem i Mercedesem, kupili Jaguara i Land Rovera. Wszystkie auta które produkują – w przeciwieństwie do np. Daewoo jeszcze w połowie lat 90-tych! – sami zaprojektowali. Wystarczy spojrzeć na najnowszy model – to już nie odbiega poziomem od Skody, a nie potrzebowali do tego Volkswagena…

Uważajcie. Przyszłość należy do Taty.

PS. Nano tymczasem się opóźnia. Mieli zbudować fabrykę w Singur, w zachodnim Bengalu, ale farmerzy tam nagle zmienili zdanie i postanowili odzyskać ziemię. Ponieważ dogadać się nie udało, fabryka powstanie gdzieś indziej, a Nano raczej nie wyjedzie z niej przed końcem roku… 1 lack car horror is not coming soon.