Smierc Made in India.

(wybaczcie brak polskich znakow)

W przeciwienstwie do “Made in China”, marka Indii kojarzy sie nieco lepiej. Prawdopodobnie pierwsze skojarzenia z produktami z Indii, to nie “tani masowy szmelc” a “etniczne, jakosciowe produkty”. Oczywiscie – do postrzegania “Made in India” na samochodzie jako znaku jakosci jeszcze daleka droga (choc Tata wprowadzajac rewolucyjne Nano, kupujac Jaguara i Pininfarine, zrobila duzy krok w tym kierunku), ale jak sie okazuje, uzywanie znaku “Made In India” juz teraz moze byc BARDZO kosztowne.

Szesciu chinskich handlowcow zostalo skazanych na smierc za eksport do Nigerii falszywych lekow na malarie opatrzonych znakiem “Made In India”. Falszywych, czyli pewnie zabojczych, i pewnie dlatego wyrok smierci spotkal sie w Nigerii i Indiach z przychylnym przyjeciem… W Nigerii – bo “teraz trudniej bedzie szmuglowac narkotyki w obliczu ryzyka kary smierci”, a w Indiach… bo “w wyniku naduzyc chinskich eksporterow ucierpial wizerunek Indyjskiego przemysl farmaceutycznego”.

Dura lex, sed lex?

A tak na marginesie – oto jak Tata Nano prezentuje sie na drodze.

Nano ciałem się stało?

I jest. Po długim oczekiwaniu, poważnych kłopotach, przenoszeniu fabryki i wątpliwościach, czy to się w ogóle kiedykolwiek wydarzy, Tata wypuszcza swój epokowy produkt. Zapisy na Nano mają się rozpocząć 23 marca, a na początku kwietnia pierwsze egzemplarze wyjadą z salonów!

Czytaj dalej